Pasja to ostatnio takie modne słowo-klucz. Żyj pasją! Najlepiej zarabiać na swojej pasji. A to ty nie masz żadnej pasji? – bo ja mam mnóstwo 🙂

To słowo zaczęło mnie otaczać już jakiś czas temu, ale dopiero niedawno, po rozmowie z jedną moich klientek, zaczęłam się głębiej zastanawiać, co to właściwie znaczy pasja i czy jest nam niezbędna do szczęśliwego życia.

Każdy wie, co to jest pasja…

Każdy intuicyjnie wie, co to znaczy mieć pasję, ale psycholog zawsze definiuje, żeby wszyscy rozmawiali o tym samym 😉

Pasja wg. słownika języka polskiego to „wielkie zamiłowanie do czegoś”. Jeżeli mam do czegoś wielkie zamiłowanie, to czy ono może być krótkotrwałe, ale intensywne? Czy jednak musi utrzymywać się przez dłuższy czas? I po czym ja mam poznać, że to, co lubię robić to już moja pasja a nie jedynie tymczasowe zainteresowanie?

Myślę, że pasją można nazwać takie zamiłowanie do robienia czegoś, które trwa długo, jest ciągle podsycane motywacją i skłania Cię do częstego rozmyślania na ten temat.

Pasja to w pewnym sensie taki stan psychiki, który pomaga wyzwalać motywację wewnętrzną, nieukierunkowaną na żadną nagrodę. Nagrodą jest sama radość z działania.

Kiedy spotykasz osobę z pasją od razu ją rozpoznajesz. Jest zaangażowana w to, co robi, ma dużą wiedzę i spore umiejętności w dziedzinie, którą kocha. Wystarczy zacząć temat i otwiera się encyklopedia wiedzy….

Pasją dla człowieka może być cokolwiek: malarstwo, wędkarstwo, znaczki, taniec, sport, motory, matematyka….a nawet drugi człowiek, pomaganie, wolontariat, rozmowy, pisanie, medytacja.

Bez pasji nie żyjesz „w pełni”

Niektórzy mówią, że bez pasji nie da się żyć szczęśliwie i „w pełni”, bo pasja nadaje sens i cel naszym działaniom. Myślę, że to jednak zbyt wielkie uproszczenie i wywieranie presji. Wiele osób nie odnalazło swojej pasji, a prowadzą bardzo satysfakcjonujące i szczęśliwe życie. Zajmują się różnymi sprawami, z których czerpią radość i przyjemne doznania.

Są też i osoby, które znalazły swoją pasję, ale nie mogły lub nie potrafiły jej zrealizować. Wiele mężczyzn i kobiet, np. ze względu na stereotypy płciowe, nie decydowało się na dążenie do upragnionego celu. Nie zostali tancerzami czy piłkarkami. Pomimo, że odnaleźli swoje pasje, nie byli szczęśliwi, ponieważ nie mogli ich realizować. Są też osoby, które znalazły pasję, mogły ją realizować, ale życie w innych sferach np. rodzinnej, związkowej nie ułożyło się pozytywnie i generalnie nie mogli powiedzieć, że żyją pełnią życia. Ludzkie doświadczenie jest zbyt skomplikowane, żeby zamykać je w takie „zero-jedynkowe” prawdy.

Pasja może się kończyć

Zdecydowanie łatwiej jest żyć z pasją i … z pasji, czyli zajmować się zawodowo i osobiście tym, co nas najbardziej interesuje. To pomaga przezwyciężać wiele trudności, daje siłę, by przeciwstawiać się porażkom. Cały czas pcha nas do przodu.

Moje osobiste doświadczenie w poszukiwaniu pasji jest dość złożone. Z jednej strony nie musiałam szukać pasji, ona po prostu do mnie przyszła sama. Chociaż jestem typem osoby, która angażuje się w wiele projektów, lubi tworzyć (czyli zaczynać), ale nie koniecznie ma siłę kończyć rozpoczęte działania (bo już coś innego przywołuje moją uwagę). To jednak moja pasja jest stała, niezmienna. Po prostu była i jest.  Pomysł na pracę z ludźmi i zostanie psychologiem pojawił się już w podstawówce, a w siódmej klasie podjęłam decyzję,  że swoje życie zaplanuję wokół psychologii i pomaganiu innym. Wszystko, co robiłam, wiązało się z tym celem. To mnie napędzało i pomimo wielu utrudnień cel został zrealizowany. Dziś wspieram innych w ich rozwoju, zmianach i stanowi to dla mnie ogromną satysfakcję. Minęło już 21 lat a ja nadal twierdzę, że to właśnie jest moja pasja, ale…może się skończyć.

Z drugiej strony, w czasie rozwoju, dojrzewania odkrywałam swoje dodatkowe zainteresowania. Spontaniczny wyjazd na Mistrzostwa Świata w BJJ zaowocował czynnym udziałem w treningach i poznaniem grupy fajnych, ciepłych osób. Udało mi się zdobyć purpurowy pas i mam do tej pory serdeczne znajomości z kolegami i koleżankami z maty. Moje problemy zdrowotne przekułam w prowadzenie bloga kulinarnego dla osób ze szczególnymi potrzebami żywieniowymi. Szczere relacje z bliskimi i otwartość na dziwne pomysły pozwoliły mi zauroczyć się tańcem i odkryć swoją zupełnie nieznaną mi cząstkę. Spróbowałam crossfitu, uczę się szyć, skakałam na rolkach i sama uczyłam się piruetów, uczyłam się pływać motylkiem, odnawiam meble, stworzyłam dwie firmy, byłam na lodowcu… Robiłam to sama lub z innymi.

Nie, nie wszystko to moje pasje. Nie, nie wszystkie pasje kontynuuję, bo czasami trzeba wybrać, czasami coś się wypala, czasami coś mnie interesuje bardziej latem, a coś innego zimą. Zmieniam, testuję, odkładam, wracam. Pilnuję kilku głównych spraw, a reszcie się przyglądam. Bez wyrzutów, bez presji, bez „muszę”!

Jestem na tak

Dlaczego udało mi się odkryć te zainteresowania? Bo postawiłam na otwartość, próbowałam długo (nadal próbuje). Bo byli i są wokół mnie ludzie, którzy szli do przodu, rozwijali się, zarażali swoimi pomysłami i mówili mi: „Ty nie dasz rady? No bez żartów – spróbuj”. A ja odważyłam się spróbować.

Spokojnie…

Czasami na odkrycie pasji lub na jej realizację ludzie czekają całymi latami i już będąc w wieku dorosłym mówią, że dopiero teraz ” otwarły im się oczy”. Są też osoby, które nadal szukają swojej pasji, ale to nie przeszkadza im w odczuwaniu satysfakcji z własnego życia. I tak i tak jest dobrze.  Szukanie pasji to bardzo ciekawy i inspirujący proces. Ciesz się tym, co dzieje się teraz. Nie czekaj na znalezienie pasji, nie czekaj na to, że wtedy będziesz odczuwać szczęście.  

Można dobrze żyć bez pasji:) Idź do kina, idź na kręgle, napisz do kogoś, po prostu porozmawiaj i spokojnie…